Czy 20 minut dziennie wystarczy, żeby mówić płynnie po angielsku?

W medycynie się to rozumie, w awionice się to rozumie, w programowaniu się to rozumie, a w nauczaniu języków nie. Dzisiaj o prostym zabiegu, który pozwoli Ci dobrać ilość pracy do obranego celu w nauce angielskiego i to na oko.

 

Koncert życzeń

Gdy powiesz programiście, że nic jeszcze nie umiesz, ale ćwiczysz 20 minut dziennie, żeby dostać stanowisko w branży, to popatrzy na Ciebie z politowaniem. Nic w tym dziwnego. Żeby zostać w jakiejkolwiek dziedzinie specjalistą, nie wystarczy z nią okazjonalny kontakt. W nauce angielskiego patrzy się na to inaczej. Nierzadko zdarza się, że sugestia codziennego kontaktu z językiem rodzi oburzenie. Ale czy to oznacza, że adepci programowania są bardziej pracowici niż początkujący pasjonaci języków?


Ależ skąd! Problem bierze się z faktu, że płynny angielski jest jedynie życzeniem. A lektorzy rzadko swoich uczniów z tej iluzji wyciągają. Co za tym idzie większości trudno sobie wyobrazić, ile wysiłku będzie kosztować osiągnięcie biegłości w języku obcym. A gdy się tego nie wie, to można sobie życzyć płynnego angielskiego od zera i po trzech miesiącach.


Na szczęście istnieje prosty sposób na zakończenie tego koncertu życzeń. I nie będzie on od Ciebie wymagał skomplikowanych obliczeń, byś mógł sobie zdać sprawę, ile wysiłku będziesz musiał zainwestować w naukę.


Wykorzystaj swoje doświadczenie

Wykorzystaj doświadczenie, które już posiadasz. Jeśli Twoim celem jest biegłość językowa, od dziś, zamiast twierdzić, że chcesz płynnie posługiwać się angielskim, mów, że chcesz w najbliższej przyszłości zacząć nauczać tego języka lub że w angielskim chcesz być odpowiednikiem specjalisty w swojej dziedzinie. Na przykład: “Chcę posługiwać się tak płynnie angielskim, jak programuję”.


Jeśli celujesz w poziom komunikatywny, zamień specjalistę na asystenta (lub nawet stażystę) a nauczyciela angielskiego na studenta filologii.


Jeżeli brzmi to absurdalnie, to pomyśl, że jeśli chcesz mówić płynnie po angielsku, to Twój nauczyciel jest idealnym wyznacznikiem tego, jaki poziom chcesz osiągnąć. Więc, zamiast wyznaczać sobie tak abstrakcyjny cel, jakim jest płynność, postanów sobie, że jak najszybciej skopiujesz poziom angielskiego swojego lektora.


Mindset specjalisty

Z takim mindsetem prędzej zdasz sobie sprawę, że godzina z angielskim w tygodniu do niczego Cię nie doprowadzi. Co więcej, uchronisz się przed kursami, które oferują efekty po trzech miesiącach i przestaniesz się dziwić, dlaczego pięć minut dziennie z apką do nauki słownictwa nie zrobiło z Ciebie jeszcze native speakera. Ciężka praca kosztuje mniej niż frustracja po latach obietnic bez pokrycia. A kiedy zdarzy Ci się na chwilę oderwać od rzeczywistości, pomyśl, że przecież nie powierzyłbyś swojego auta mechanikowi, który o swojej dziedzinie uczył się raz w tygodniu przez sześćdziesiąt minut.


P.S.

Wkurzyłem Cię (a może uspokoiłem)? Wyślij mi swoje przemyślenia na ten adres e-mail: jestem@damianzawadzki.pl Chętnie poznam Twoją opinię.