Co Jerzy sądzi o swoim treningu

Po wielu latach i różnych szkołach (bez wyraźnych efektów) postanowiłem „coś” wreszcie zrobić z moją znajomością angielskiego. Ale tak na serio. Do Damiana trafiłem z polecenia. I przeżyłem szok.


Pierwszy szok – ile tu się dzieje! Szok drugi – większość pracy wykonuje się samodzielnie. Szok trzeci – ilość pracy wydawała się nie do ogarnięcia. Szok czwarty – metody i tematy są tak wymiksowane, że nie wiesz co się dzieje. Szok piąty – nigdzie i nigdy się w taki sposób nie uczyłem. I szok przedostatni – nikt nigdy tyle ode mnie nie wymagał i nie był w tym aż tak konsekwentny.

Szok mija po mniej więcej dwóch miesiącach, kiedy odkrywasz, że WIESZ i UMIESZ DUŻO WIĘCEJ niż kiedykolwiek. Po kolejnych miesiącach systematycznej pracy, wspartej cierpliwością Damiana odkrywasz, że w ciągu pól roku nauczyłeś się więcej niż w ciągu ostatnich lat nauki. Wreszcie dochodzisz do momentu, że… po prostu umiesz angielski, nie boisz się mówić i pisać w tym języku. I to jest ostatni szok.



NIE, nie będzie tu wkuwania – zdań, phrasali i czasów i formułek gramatycznych. Ale po pewnym czasie odkryjesz, że je po prostu umiesz i poprawnie stosujesz. Ot tak.


TAK, będziesz dużo pracować samodzielnie i będzie to wymagać od Ciebie dużej samodyscypliny. Musisz naprawdę chcieć. Ale nagroda jest szybka – po roku pracy przeskakujesz o 2-3 poziomy „regularnego” kursu. I naprawdę umiesz angielski!


Nie wyobrażam sobie nauki angielskiego z kimkolwiek innym.


Jerzy