Brak czasu na naukę? Oto rozwiązanie!

Praca, rodzina, dom. Wszystko to na Twojej głowie, a wypadałoby jeszcze zadbać o swój rozwój. Chcesz mówić płynnie po angielsku, ale nie masz czasu na naukę. Przeczytaj dzisiejszy artykuł i poznaj rozwiązanie stosowane przez moich najszybciej rozwijających się uczniów!


 

Ile czasu potrzeba Ci na naukę

Jeżeli, ucząc się języka, chcesz osiągnąć jakiekolwiek zadowalające efekty szybciej niż w trzy lata, to godzina dziennie codziennie to absolutne minimum. Dwudziestominutowy kontakt z angielskim oraz naukę raz w tygodniu zostaw marzycielom i tym, którym na rezultatach nie zależy.


Jeżeli sześćdziesiąt minut dziennie przyprawia Cię o zawroty głowy lub, co gorsza, nie widzisz na nie miejsca w swoim kalendarzu, to zastosuj się do tych trzech zasad:


Zasada pierwsza

Zaakceptuj fakt, że masz czas.


Osiem lat temu udzieliłem pierwszej lekcji. Od tego czasu tylko jedna osoba przyznała mi, że NIE jest zapracowana. Uczniów, którzy w mojej ocenie nie mieli przestrzeni na żadną naukę, było mniej niż dziesięć, włączając w to jedną z moich topowych klientek (nie wiem, jak ona to robi).


Nie będziesz w stanie tak zaplanować dnia, żeby móc wcisnąć w swój kalendarz godzinę angielskiego, jeśli nie przyznasz sam przed sobą, że masz na to czas.


Trzy dwudziestominutowe sesje (jedna rano, kolejna po pracy i ostatnia przed snem) są w zasięgu Twoich możliwości.


Zasada druga

Brakuje Ci czegoś, ale nie czasu.


My ludzie, jesteśmy zbudowani tak, że każda decyzja, którą podejmujemy w ciągu dnia, kosztuje nas (nazwijmy to) supermoc. Im bardziej skomplikowana sprawa, tym więcej supermocy musimy wydać. Wybór sosu do hot doga będzie zdecydowanie mniej kosztowny niż zakup nowego komputera. Dodajmy, że supermoc się codziennie odnawia, a jej brak, to brak siły na nowe wyzwania. Jak to ma się do angielskiego?


Za każdy razem, gdy próbujesz się zebrać do nauki i zdecydować, jaki materiał przerobić, musisz wydać supermoc. Ba! Kiedy już usiądziesz do książek, czeka Cię kolejna seria wyborów. Wyszukanie odpowiedniego słownictwa, zbudowanie jakiegokolwiek zdania czy nawet czytanie tekstu, to wydatek supermocy.


Co więcej, my ludzie, jesteśmy skonstruowani tak, aby owych wydatków unikać. Więc jeżeli czegokolwiek Ci brak, to nie czasu, lecz supermocy. Ale jest na to sposób.


Zasada trzecia

Każda decyzja wymaga supermocy, ale nie każde działanie.


Ustaliliśmy już, że dokonywanie wyborów kosztuje supermoc. Istnieje jednak grupa czynności, które nie wymagają od nas podejmowania decyzji, a zatem nie ponosimy wydatków przy ich wykonywaniu. Dotyczy to również nauki angielskiego. Poniżej najprostszy przepis na oszczędzenie supermocy:


Zacznij od jednej czynności, np. nauki słownictwa z fiszek. Wykonuj ją codziennie o tej samej porze przez dwa miesiące. Może to być przy porannej kawie lub w autobusie, kiedy jedziesz do pracy. W pewnym momencie Twój mózg wyłapie wzór i zautomatyzuje tę aktywność, a Ty będziesz mógł się pochwalić nowym… nawykiem.


Im więcej rutyny wprowadzisz, tym większa Twoja szansa na płynny angielski. Pamiętaj, to nie kwestia pełnego kalendarza. Widać to szczególnie po freelancerach, którzy, nawet jeśli mają więcej czasu w ciągu dnia, radzą sobie gorzej z nauką niż etatowcy. Tak samo, jak klienci, którzy nagle dostają zastrzyk czasu, nigdy nie stają się lepszymi uczniami. Bo zmiana w grafiku, to zmiana nawyków. Keep it in mind!



Złoty środek

Jeśli chcesz “mieć więcej czasu”, to świadomie twórz nawyki i nie pozwalaj sobie na zrzucanie winy na napięty grafik. Trudno, żebyś był zainteresowany szukaniem rozwiązania, gdy problem nie leży po Twojej stronie. Dlatego akceptując fakt, że masz czas, bierzesz odpowiedzialność za swój rozwój. A potem to już tylko kwestia odpowiedniego zarządzania swoją supermocą i supernawykami. Powodzenia!


P.S.

Uczysz się angielskiego i utknąłeś w trakcie budowania nawyku? Napisz na jestem@damianzawadzki.pl Chętnie Ci doradzę.